„Gazeta Wyborcza” rozpoczęła swoją krucjatę „antykibolską” pod hasłem „walczymy z bandytyzmem stadionowym” (w domyśle ich „bandytyzm stadionowy” to mordercy, narkomani, gwałciciele, dilerzy narkotykowi i wszyscy inni sterujący mniejszym czy większym półświatkiem przestępczym, słowem całe polskie zło łączy się w jednym miejscu – na stadionie). Przeciętny człowiek pomyśli – słusznie, przecież z opryszkami walczyć trzeba. Tylko czy aby na pewno jest to walka tylko i wyłącznie z nieakceptowalnym w pewnych kręgach ruchem ludzi lubiących okładać się pięściami, de facto nie powodujących żadnego zagrożenia dla przeciętnych obywateli? Aby to zrozumieć trzeba bliżej przypatrzeć się kto z nami walczy i co ważniejsze, po co to robi.