"Narodowy alkoholizm"?
Alkoholizm. Każdy z nas wie, że jest to uzależnienie od picia alkoholu. Każdy z nas wie również, że choroba alkoholowa jest nie tylko problemem osoby uzależnionej, ale też całego jej otoczenia, w tym rodziny, przyjaciół czy środowiska z jakim się utożsamia. Jak się okazuję problem ten dotyka również części społeczeństwa, która teoretycznie powinna być na uzależnienia wyczulona – nacjonalistów.
Może w większości przypadków jest to zwykłe uwielbienie do spożywania rozmaitych trunków w ilościach niewyobrażalnych dla zwykłych śmiertelników i to kiedy tylko się da. Jest to spowodowane raczej problemami o podłożu psychicznym, niż fizycznym uzależnieniem od alkoholu. Jednak różnica ta jest czasem tak mała, że w zasadzie zanika i w obu przypadkach powstaje poważny kłopot. Problem, którego prawie nikt z nas nie zauważa. Jednak spójrzmy na to wszystko z trochę innej perspektywy.
Siedzisz sobie w pubie ze znajomymi, popijasz sobie soczek czy piwko i nagle drzwi otwierają się z hukiem i wpada banda łysych jegomości, którzy drą ryje o jakiejś „sławie i chwale” (którą jak sądzą takim zachowaniem przynoszą sobie i całej Polsce) i próbują dotrzeć do najbliższego wolnego stolika. Przewracają się przy tym o własne nogi aby w końcu usiąść na krzesłach i wlewać w swoje przepotężne mięśnie piwne hektolitry złocistego trunku.
I tak ma wyglądać ruch narodowy, do którego należenie jest zaszczytem i przywilejem? Na zachlewaniu się dzień w dzień w trupa, strasząc przy tym swoimi pijackimi wybrykami resztę społeczeństwa?
Pewnie, że nie wszyscy tak się zachowują i nawet jak czasami komuś zdarzy się raz na jakiś czas upić to nie znaczy od razu, że na co dzień nie jest dobrym aktywistą. Ale taka osoba powinna myśleć o tym jaką opinię wyrobi sobie o nas przeciętny Kowalski patrząc na to wszystko ze stolika nieopodal? Na pewno nikogo to nie zachęci do zainteresowania się ruchem narodowym, no chyba że policję (a wiele takich nieodpowiedzialnych przypadków mieliśmy). Nie wspominając o tym, że teoretycznie jesteśmy przeciwnikami dziczy z Przystanku Woodstock…
Co najciekawsze osoby prowadzące taki samo-destrukcyjny styl życia w większości twierdzą że są „Elitą” ruchu narodowego. Na jakiej podstawie? Bo jeżdżą na koncerty (na których wygląda czasami gorzej niż w pijackiej melinie), kupują najnowsze płyty, koszulki i pobiją kogoś po pijaku? Jak dla mnie to takie osoby są zwykłymi żulami szukającymi tożsamości i z przyszłością narodowego aktywizmu nie mają nic wspólnego (a nawet działają na szkodę jego rozwoju). Takie osoby powinny spojrzeć w lustro i popatrzeć na siebie krytycznie. Nacjonalista powinien się rozwijać zarówno fizycznie jak i intelektualnie! Dawać przykład społeczeństwu i zachęcać je do takiego samego zdrowego, sportowego i ambitnego stylu życia!
Jeżeli takie osoby tego nie zrozumieją i nie wezmą się w garść to zdecydowanie lepiej by było gdyby przestali utożsamiać się z ruchem, z którym nie mają na dobrą sprawę nic wspólnego i zaszyli się w swoich pijackich norach. Wszyscy na tym zyskamy. No, prócz sprzedawców gadżetów :).
B.
Zanim zaczniesz wymagać od innych - zacznij wymagać od siebie.
| « poprzednia | następna » |
|---|


































